poniedziałek, 4 lutego 2013

Niebieski. Niebieski. Niebieski.

Boję się napisać, że ten dzień był naprawdę dobry, że czuję się świetnie, bo zawsze jak to robię coś nagle robi wielkie "bum" i znowu wracam do punktu wyjścia... Ostatnio ciągle mam wrażenie, że śnię, że to nie dzieje się naprawdę, że zaraz się obudzę i nie będzie radości, będzie ta niekończąca się pustka i smutek przerywana krzykiem. Chciałabym mieć taki humor i takie nastawienie jak mam dzisiaj już zawsze. Ale z drugiej strony, to byłoby takie nudne, ciągle to samo. Chyba nigdy nie zdecyduję się na jedną rzecz, po prostu nie potrafię, czemu mam wybrać tylko jedno skoro mam tyle możliwości? Chcę spróbować wszystkiego! No, z pewnymi wyjątkami.
W końcu, jako jedyny taki geniusz zła wymyśliłam co zrobić, ale przez to, że nie znam się na zegarku i zawsze się spóźniam nie zdążyłam zrealizować swojego najlepszego-planu-tego-świata, ale i tak stało się coś na co tak długo czekałam. I tak bardzo proszę, drogie życie, nie psuj mi tego. Ten jeden jedyny raz, nie rób mi tego...

Chyba tęsknię za naszymi rozmowami, SMSami, które doprowadzały mnie do zawału, a potem rozbawiały do łez. Jeszcze trochę i wrócimy do tego, nie mogę się doczekać tego wszystkiego. I w końcu, z dumą mogę powiedzieć, że mam przyjaciela. Nie umiem opisać jakie to dla mnie piękne, jakie cudowne, że w końcu jest ktoś, kto mnie nie zostawi, kto stoi za mną murem, kto zawsze potrafi wywołać uśmiech na mojej twarzy. Tak, chyba ruszyłam do przodu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz