wtorek, 31 lipca 2012

Jestem tu. Nic się nie zmieniło - mały pokoik, biurko, łóżko, szafki, książki, papierki, butelki. Niebieska farba nadal odchodzi od ścian, wciąż wiszą tu stare kalendarze. Po siódmej rano budzą mnie krzyki, już nie jednego dziecka, a dwóch. Przyzywyczaiłam się. Ale to miejsce, ten mały skrawek ziemi jest magiczny i nikt mi nie wmówi, że jest inaczej. Czuję się tu dobrze, nie złoszczę się, nie czuję smutku. Wszystko wydaje się być na miejscu. Co ja bym dała, żeby połączyć to miejsce ze swoim miastem? Chcę być tu i mieć wieczne wakacje. Nie da się tak, bo przecież przyszły rok będzie inny. MY będziemy inni, ale cieszę się tym co jest teraz. Jestem tu od tygodnia, a mam pełno wspomnień i chcę więcej. Chcę pamiętać każdy szczegół, każdy moment. A już szczególnie litr wódki na trzy, odnoszenie mnie na rękach przez B i spacer z F. Te trzy dotychczasowe najciekawsze momenty z tych wakacji. Chciałabym, żeby czas przestał mi przeciekać przez palce, bo nie nadążam za nim. Zostął miesiąc i trzeba go dobrze wykorzystać, choć bez alkoholu, bo "ja już więcej nie piję" w końcu padło z moich ust, haha.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz